Siedziałam w łóżku, trzymając w dłoni ramkę ze wspólnym zdjęciem z moim zmarłym narzeczonym. Oboje byliśmy uśmiechnięci, jego silne ramiona otulały drobne ciało ciemnowłosej kobiety. Pozornie sielankowy obraz na zdjęciu, został przerwany przez upadającą krystaliczną łzę. Pomimo tego, że to był już trzeci miesiąc bez mojego ukochanego wśród żywych… Powoli się godziłam z moim losem, jednak po ośmiu latach szczęśliwego związku, trudno było się przyzwyczaić do chłodnego miejsca w dwuosobowym łóżku. Patrząc na fotografię, nieświadomie położyłam dłoń na miejscu, w którym jakiś czas temu leżał Hitoshi. Zupełnie tak, jakby chciała się zaraz położyć głowę na jego klatce piersiowej i wtulić się w jego ciepłe ciało. Teraz brakowało mi tego. Brakowało mi tego ciepła i zapachu drugiej osoby, przy której mi się tak dobrze zasypiało. Zerknęłam przez okno, patrząc na wschodzące słońce.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fan-fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fan-fiction. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 marca 2020
czwartek, 17 października 2019
Opowiadanie z motywem vanitatywnym “Bractwo”
– Jutro, gdy dzwony wybiją dwunastą, Robert de Sable podzieli los swoich przodków – powiedział wysoki mężczyzna, ubrany w długi granatowy płaszcz z kapturem, zakończonym szpiczastym dziobem przypominającego orli dziób. Jego niski i surowy głos mroził krew w żyłach. Pięciu asasynów stało na baczność przed swoim mentorem Al-Mualinem. Każdy z nich miał spuszczony wzrok i nawet nie przychodziło im do głowy, aby spojrzeć prosto w oczy swojego mistrza. Przez chwilę panowała cisza, którą przerwał mężczyzna ubrany w biały, długi płaszcz z kapturem, zakrywającym jego oczy. Na obu rękach nosił skórzane karwasze z kawałkami metalu na górnej stronie. Służyło, to głównie jako dodatkowy pancerz. A po wewnętrznej stronie było umocowane ukryte ostrze, broń charakterystyczna dla asasynów. Jego pas był obwiązany czerwonym materiałem, a na niego został nałożony szeroki i gruby pas zrobiony z twardej skóry. Przeszedł obok pięciu nowicjuszy i spojrzał na swojego mistrza, który ruchem ręki kazał mu podejść.
– Jakieś nowe informacje Ahmecie? – zapytał się, mierząc wzrokiem przybysza.
– Tak, jutro o godzinie dwunastej przez Damaszek będzie przejeżdżał orszak Roberta de Sable. Jednak Templariusze spodziewają się naszego ataku, przez co będzie rozstawiona straż na dachach budynków oraz w tłumie – odpowiedział i spojrzał na pięciu współbraci. W jego oczach pojawiło się zwątpienie albo współczucie. – Nie chcę być mistrzu niemiły, ale jest mistrz pewny, że tacy nowicjusze dadzą sobie radę? – Spojrzał na Al Mualima, który spiorunował go morderczym wzrokiem. Głośne przełknięcie śliny odbiło się echem od grubych ścian fortecy.
– Myślisz, po co przechodzili dziesięcioletni trening? Po co niby mieli harować ciało i duszę? Po co dzień w dzień ich pot mieszał się z krwią? To wszystko po to, aby teraz siedzieć za murami i czekać jak ci barbarzyńcy najadą na Masjaf? – powiedział sarkastycznym tonem, a jego gesty stały się dynamiczniejsze. Donośny głos mentora zagłuszył każdą możliwą myśl u zebranych.
Można było zauważyć, że Ahmed chciał coś powiedzieć, jednak się poddał. Nie chciał narażać swojego stanowiska, które ciężko zdobył. Już wystarczająco naruszył kredo, chcąc wyrazić swoje zdanie. Wycofał się i starzec spojrzał na swoich pięciu poddanych, z których uszła pewność siebie i wstąpiło w nich zwątpienie oraz strach.
– Jesteście asasynami, nie możecie bać się śmierci. Ibrahimie Ibn La’Ahad, Abbas Sofian, Maliku i Kadar Al-Sayf oraz ty, Omarze Adiin, żyjecie po to, by bronić bractwa i ich sojuszników od tych barbarzyńców zwanych templariuszami, ta misja jest ważniejsza od waszego życia – rzucił niezadowolonym tonem i odwrócił się plecami do mężczyzn. Uznali to za znak, żeby opuścić komnatę mistrza i udać się do stajni, by pojechać do Damaszku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
"Tęsknota" - taki trochę fan fiction.
Siedziałam w łóżku, trzymając w dłoni ramkę ze wspólnym zdjęciem z moim zmarłym narzeczonym. Oboje byliśmy uśmiechnięci, jego silne ramio...
-
– Jutro, gdy dzwony wybiją dwunastą, Robert de Sable podzieli los swoich przodków – powiedział wysoki mężczyzna, ubrany w długi granatowy p...
-
- Uśmiechnij się dziecko - te ostre słowa wypłynęły jak żrący kwas z ust wysokiej kobiety, o surowym wyrazie twarzy. Otaczała ją chłodna aur...
-
Witajcie zabłąkane duszyczki, jestem Yoni i jestem uczennicą liceum. Niektórzy mogą mnie znać pod pseudonimem Olivia, którym posługuję si...